W wydawnictwie UZDROWIĆ ZIEMIĘ przedstawiamy idee biologizacji poprzez stosowanie probiotechnologii opartej na odpowiednio dobranych i skomponowanych pożytecznych mikroorganizmach. Ich dzieje są dłuższe aniżeli dzieje ziemi, ale historia ich pojawienia w nowej, interesującej nas odsłonie, związana jest z odkryciem prof. T. Higi i działalnością jego ucznia Matthew Wood'a. W wydawnictwie pokazujemy jak ProBio Emy biologizują środowisko Polski i jak zainspirowały rolników do wprowadzania pożytecznych mikroorganizmów do praktyki rolniczej i do środowiska naszego życia.
UZDROWIĆ ZIEMIĘ to prezentacja społecznej filozofii działania ruchu społeczno gospodarczego pod nazwą Krąg Zdrowa ziemia, który skupia dziś już ponad 21 5 tysięcy polskich użytkowników ProBio Emów.
W wydawnictwie pokazujemy nie tylko czym są mikroorganizmy, ale także ich rolę jaką pełnią i mogą pełnić w skali znacznie większej – w procesach uzdrawiania naszego rolnictwa, uwolnienia go od dyktatu chemii. To ma szczególne znaczenie dla poprawy jakości żywności i jej walorów zdrowotnych, a tym samym dla naszego zdrowia. Przypominamy znaną myśl Hipokratesa: „Niechaj pożywienie będzie lekarstwem, a lekarstwo pożywieniem!”, która przyświeca naszej idei i pracy.
W wydawnictwie UZDROWIĆ ZIEMIĘ przedstawiamy nasze pojmowanie probiotechnologii dobrze służącej biologizacji rolnictwa i związanych z nim fundamentalnych problemów żyzności gleb i bioróżnorodności w kontekście wypowiedzi przedstawicieli nauki i polityki. Miejsce szczególne w tym wydawnictwie zajmują prezentacje doświadczeń rolników, stosujących probiotechnologię zamiast chemii oraz przykłady wprowadzania pożytecznych mikroorganizmów w różnych dziedzinach życia.
Pierwsze reakcje na nasze wydawnictwo, są bardzo życzliwe i podkreślają jego wartość merytoryczną, ale także niestandrdoową oprawę artystyczną. Jesteśmy przekonani, że przedstawione fragmenty tekstów stanowią dobrą zachętę do lektury. Jesteśmy ciekawi Waszych opinii i reakcji.
Fragmenty tekstów:
Mathew Wood
Nie bójmy się zmian
„Jestem wychowankiem profesora biologii Uniwersytetu Ryukyus Teruo Higi, autora pionierskiej koncepcji wykorzystania kompozycji pożytecznych mikroorganizmów w rozwoju zrównoważonego rolnictwa. Oryginalność i wielkość jego koncepcji polega na umiejętności dokonania selekcji, a następnie agregacji tlenowych i beztlenowych, niemodyfikowanych genetycznie szczepów mikroorganizmów. W swoich badaniach odkrył on, że mikroorganizmy nie działają jednostkowo. Jako jednokomórkowe stworzenia, w swojej ok. 4 mld lat liczącej historii, dla zwiększenia skuteczności stworzyły kooperacyjną strategię własnej aktywności. Rzecz w tym, że ta aktywność, w każdym ekosystemie może mieć dwa kierunki: nieprzyjazny lub przyjazny wobec roślin, zwierząt i ludzi. Teruo Higa jako pierwszy wykorzystał funkcjonujące od prawieków w przyrodzie konsorcja mikroorganizmów, które odpowiednio przygotowane i stosowane mogą być wysoce efektywnym, naturalnym probiotykiem biostymulującym środowisko. Na planie tej koncepcji, razem z zespołem biotechnologów budujemy i rozwijamy autorską probiotechnologię SCD. (…)
Powszechnie wiadomo, że mikroorganizmy są wszędzie, że żyjemy w oceanie mikroorganizmów. Odgrywają bardzo ważną rolę w każdym aspekcie naszego życia:
w przetwórstwie żywności, we wszelkich procesach przemysłowych, w utylizacji odpadów i ochronie środowiska. Mają wpływ na to, czy rozwija się zdrowie, czy choroba u ludzi, zwierząt i roślin. Są one bardzo ważną częścią składową codziennego życia, każdego działu przemysłu i gospodarki. Dlatego tak istotne jest zrozumienie, w jaki sposób działają.”
Prof. Zenon Schneider
Biochemiczne podstawy funkcjonowania efektywnych mikroorganizmów EM
„Technologia EM rozwija się w naszym kraju od 2002 roku. Skład EM był korygowany i przystosowywany do specjalistycznych potrzeb przez różne laboratoria zarówno na Okinawie, jak również w Europie i w Stanach Zjednoczonych. Wychowanek Prof. T. Higi - Matthew Wood z Kansas City, USA z początkiem XXI wieku komponuje kilka rodzajów kultur matecznych pożytecznych mikroorganizmów dając początek probiotycznej technologii SCD. Technologia ta znana jest
w Polsce od 2006 roku. Od roku 2009 roku nosi nazwę Probiotechnologii, a preparaty zgodnie z nią wytwarzane – ProBio Emami. To co łączy te działania to idea prof. Teruo Higi o konieczności współpracy mikroorganizmów ze sobą i dotyczy ona nie tylko mikroorganizmów. Wyraża się ją krótko:
od KONFRONTACJI lepsza jest KOOPERACJA, KOEGZYSTENCJA”.
Sławomir Gacka, Stanisław Kolbusz
Katedry żywienia gleby
„Rolnictwo nadal jest podstawowym działem gospodarki, bowiem zapewnia fundamentalne bezpieczeństwo żywnościowe narodu oraz dobrostan środowiska. Zależy to w znacznej mierze od jakości i żyzności gleb. Uprawa gleby, wytwarzanie i wymiana ciągle udoskonalanych wyrobów w celu zaspokajania potrzeb ludzkich są tak pierwotne, jak same te potrzeby, a jednocześnie są w swoich funkcjach niezmienne. Zmianom ulęgają tylko metody upraw i wytwarzania żywności.
Niestety, zmiany te kumulowane w przemysłowym, eksploatacyjnym modelu rolnictwa i takowym traktowaniu ziemi niosą ze sobą ogromne zagrożenia. Błyskawicznie rosnąca powierzchnia przemysłowa i niestety biobójcze metody eksploatowania gleby powodują jej katastrofalną degradację. Skala tego zjawiska daleko przewyższa dziś naszą świadomość i wiedzę na ten temat.
Wielu rolników jest przekonanych, że jak nie posypią nawozu i nie zastosują środków chemicznych, to nic nie urośnie. I to jest, niestety, powszechna opinia i powszechna potrzeba. Takie rozumowanie pozwala koncernom
i firmom produkującym środki chemiczne nakręcać spiralę chemizowania naszego rolnictwa. Rolnicy nie kierują się tym, czego potrzebuje gleba, tylko tym, czego potrzebuje roślina, a dokładniej - jakie ma wymagania nawozowe. Każda roślina uprawna jest dokładnie opisana w zakresie potrzeb nawozowych
i zagrożeń, które wymagają chemicznych środków ochrony roślin. Jednak w tych opisach najbardziej pomijanym segmentem jest udział biologii gleby, jej żyzności i siły rodzenia. Równocześnie jednak gleba coraz bardziej jawi się jako jeden z zasadniczych elementów regulujących klimat. Dotarło już do naszej świadomości, że organizmy żyjące w glebie są
w stanie przechwycić dwutlenek węgla z atmosfery i zatrzymać go, więc zdrowa gleba może stanowić swoisty magazyn dwutlenku węgla, o tyle istotny, że gleba jako przestrzeń specyficznych form życia zatrzymuje trzy, cztery razy więcej dwutlenku węgla niż rośliny.”
Sławomir Gacka
Em-Wici – budowanie wspólnoty
„Od 7 lat realizujemy wspólny cel – wprowadzenie pożytecznych mikroorganizmów do jak największej liczby gospodarstw i domów. W pierwszych dwóch latach przejechałem Polskę wzdłuż i wszerz, odbyłem setki spotkań. Przekonałem się, że idea mądrego współżycia człowieka z naturą, rozumnego współdziałania rolnika z ziemią, ma w sobie wielką siłę przekonywania i organizowania ludzi do działania. Wokół tej idei zaczęło się skupiać grono fantastycznych ludzi, świetnych rolników i gospodarzy, przedstawicieli doradztwa rolniczego, przedsiębiorców zainteresowanych pożytecznymi mikroorganizmami. Dla nich wszystkich ProBio Emy są ważne nie tylko jako środek wspomagający rolnictwo. W tym jak je widzą zawiera się też odpowiedź na pytanie, jak widzą świat, swoje związki z naturą,
z ziemią, którą uprawiają, z odpowiedzialnością za to co robią? Pokazując to, pokazujemy wartości, którym są wierni, o których mówią i do których starają przekonać innych. A wartości przetworzone w idee, które wyznaczają drogi i metody naszego działania to ważna siła. Jest zdolna organizować wysiłek, budować poczucie wspólnoty, kształtować świadomość odpowiedzialności za swoją pracę. I to jest właśnie nasz najważniejszy kapitał.”
Ryszard Rabeszko
Smak zdrowia
Pożyteczne Mikroorganizmy jako sojusznik zdrowia w tradycji polskiej wsi.
Mikroorganizmy, najprostsze organizmy na Ziemi, potrafią porozumiewać się nie gorzej niż zwierzęta wyposażone w mózg i narządy mowy. Bakterie dobrze wiedzą, że atak w pojedynkę na większy organizm to strata energii, dlatego atakują tylko wtedy, gdy zaczynają dominować i mają szansę powodzenia.
Komunikują się za pomocą enzymów, ale pozwalają się hodować i zaprzęgać do pracy, nierzadko bardzo ciężkiej i trudnej do wykonania przez inne organizmy. Dlatego praca mikroorganizmów, a zwłaszcza probiotycznych, dla nas jest jak wyścig przez płotki, w peletonie z patogenami i szkodnikami. To nasza działalność może im ułatwić pracę lub postawić mur nie do przebicia.
W tradycyjnej chłopskiej gospodarce starano się te przeszkody dla probiotyków niwelować i zapraszać je do współpracy. Stwarzano środowisko do ich rozwoju. Jeżeli spojrzymy na tradycyjną kuchnię – dzisiaj obecną tylko w skansenie, zauważymy tam komplet naczyń i pojemników z materiałów miejscowych i – jak byśmy to dzisiaj nazwali -„ekologicznych”. To gliniane i drewniane naczynia na różne produkty: mleko, masło, cukier, wodę, przetwory.
I tak na przykład mleko było przechowywane w drewnianej beczułce. „Obońka” na mleko była myta tylko zimną wodą, co pozwalało kulturom probiotycznym mikroorganizmów rozmnażać się i współpracować. To one nie dopuszczały do zepsucia mleka. (…)Jeżeli dzisiaj widzimy drzewo uderzone piorunem, to może ono dostąpić zaszczytu spalenia w kominku. Nasi przodkowie widzieli
w tym akcie prezent od natury. Nie ma na świecie laboratorium, które by lepiej przygotowało drewno do przechowywania i wyrabiania przetworów spożywczych. Przy uderzeniu pioruna przeskok iskry elektrycznej o tak wysokim napięciu i natężeniu nie dość, że świetnie dezynfekuje drewno, to i doskonale je dejonizuje.
Z takiego drewna robiono naczynia - do zaczyniania i wyrabiania ciasta na chleb - kopońka, dzieża i niecka, które służyły do wyrobu ciasta m.in. na kluski.”
Dr inż. Jacek Wereszczaka
Biologizacja – nowy trend w rewolucji agrarnej
„Jednym z głównych i wczesnych poligonów, gdzie rozpoczęto pierwsze starania o właściwą, wysoką jakość surowców pochodzenia rolniczego, był obszar obecnej – Polski. To na tym terenie rozwijano, od podstaw, przemysł przetwórczy, czego przykładem może być cukrownictwo. Dzięki blokadzie Europy przez Napoleona pojawiła się konieczność zastąpienia cukru trzcinowego i produkowania go z rośliny rodzimej, z buraka cukrowego. Stał się on główną rośliną dostarczająca korzeni bogatych w sacharozę. Wprowadzenie tej rośliny na pola oznaczało urozmaicenie listy gatunków uprawianych roślin. Wymusiło też poszukiwanie nowych narzędzi i maszyn rolniczych.
W 1924 roku dr Rudolf Steiner w Kobierzycach k. Wrocławia wygłosił cykl wykładów dający początek biologiczno-dynamicznej metodzie gospodarowania. W swojej teorii - rolnictwa biodynamicznego, Austriak wskazuje J. W. Goethego
i jego naukę o metamorfizmie roślin, jako prekursora właściwego podejścia do zjawiska życia. Głównym wyróżnikiem tego sposobu gospodarowania było i nadal jest stosowanie preparatów biodynamicznych w celu ożywienia biologicznego gleby. I tak preparat z krowieńca wzmaga procesy fotosyntezy, podobnie jak preparat z krzemionki. Ochronę przed chorobami grzybowymi mogą zapewnić preparaty z krzemionki i z kłosków zarodnikonośnych skrzypu polnego, a procesy kompostowania z wykorzystaniem preparatów ziołowych (z krwawnika, rumianku, pokrzywy, kory dębu, mniszka czy kozłka) stymulują wzrost i rozwój roślin na glebach nawożonych takim kompostem. Lammerts i Mansfeld (1996) wskazują, że preparaty biodynamiczne działając systemowo, w konkretnych warunkach siedliskowych, mają regulować dynamikę i przebieg cyklu życiowego roślin, modyfikując tempo ich wzrostu i rozwoju. Takie działanie wyraźnie wskazuje na konieczność stosowania szerokiej gamy biopreparatów.”
Adam Jarubas
Co ma piernik do wiatraka
„Szczególnie cennym kapitałem naszego województwa świętokrzyskiego jest jego bogactwo zasobów przyrodniczych i kulturowej tradycji chłopskiej, niezwykle ważnej dla europejskiego i narodowego dziedzictwa. Staramy się w nim kojarzyć świat nowych zdobyczy nauki i technologii z bogatą tradycją kulturową i wielkim bogactwem natury. Polskę, w tym i nasze województwo nadal trzeba modernizować gospodarczo i unowocześniać cywilizacyjnie, ale to nie powinno oznaczać odrzucenia własnej tożsamości kulturowej, ani kopiowania zachodnich wzorów. Staramy się, aby takie właśnie myślenie było podstawą naszej strategii rozwojowej, kojarzonej także z ekologią, turystyką i agroturystyką.
W europejskiej wspólnocie, główne kraje mają takie strategie precyzyjnie zakreślone. Rozwój gospodarczy jest w nich planowany w ścisłej zależności od programów ochrony środowiska. Polska takiej wizji, ani strategii rozwojowej nie stworzyła. Nie przedstawiliśmy ani sobie, ani Europie własnej filozofii i koncepcji rozwoju. Dotyczy to także rolnictwa i obszarów wiejskich, gdzie mamy na to wyjątkową szansę. Od kilku już lat podejmujemy działania, aby ją wykorzystać. Dlatego bliskie nam są akcentowane w polityce rolnej państwa działania na rzecz biologizacji rolnictwa i ochrony bioróżnorodności. Dla nas oznacza to także troskę o to, by polskie rolnictwo nie było spychane na margines życia wsi, ale by stanowiło dla niej źródło impulsów i szans rozwojowych, by szanowało prawa natury, a polska żywność potwierdzała wyjątkową, wysoką jakość, aspirując do rozpoznawalnej
w świecie polskiej marki.”
Piotr Michniuk
Eko-Logika Lutza Ribbe
„Zanim (…) sformułuje się nowy wzorzec i odżegna od czci i wiary wszystko, co istnieje w dzisiejszych strukturach rolnych w Polsce oraz zdyskwalifikuje jako „nienowoczesne” i „nieefektywne”, warto raz jeszcze dokładnie przyjrzeć się wszystkiemu. Trzeba (…) wyjaśnić w jaki sposób i w jakim kierunku winno rozwijać się polskie rolnictwo? Czy w ogóle ma szanse odegrać znaczącą rolę na coraz trudniejszym światowym rynku produktów rolnych? Jeżeli tak, to czy opłaca się do tego dążyć? Jakie musiałyby być spełnione przesłanki? I jaką cenę musiałoby się za ten „postęp” zapłacić, z jakimi ekologicznymi i społecznymi konsekwencjami byłaby związana tego rodzaju polityka rolna” – pytał w 2001 roku Lutz Ribbe, niemiecki ekolog zajmujący się tematyką ekologicznego rolnictwa.
Choć od tego czasu minęły lata, postawione pytanie wydaje się niezwykle trafne w kontekście dzisiejszego stanu i perspektyw polskiego rolnictwa. Ribbe, dziś kreator europejskiej ochrony przyrody zabiegający o politykę rolną przyjazną społeczeństwu i środowisku, z wielką uwagą i życzliwością śledzi politykę rolną
w Polsce. Już w 2001 roku dostrzegał on zarówno wiele zagrożeń jak i szans dla rozwoju polskiego rolnictwa. Za największy problem uważał i nadal uważa jego ślepe podporządkowanie regułom rynku, prymatowi wydajności i zysku.”
Sławomir Gacka, Stanisław Kolbusz
MOŻNA!
„Nadzieją napawa fakt, że polscy rolnicy coraz częściej dążą nie tylko do najwyższej opłacalności, ale zarazem do jej połączenia z dbałością o zachowanie naturalnego środowiska, żyzności gleby i wytwarzania zdrowej, bezpiecznej żywności.
Nowoczesne rolnictwo może być bliżej natury, bliżej dobrostanu środowiska, a co za tym idzie - żywność może być zdrowsza dla człowieka.
Przez wiele lat tak dalece skupialiśmy się na wskaźnikach ekonomicznych, że nawet nie zauważyliśmy, iż idea intensywnego, przemysłowego rolnictwa stoi w sprzecznosci z naturalną stabilnością, ładem i harmonią środowiska. Przemysłowe rolnictwo, preferując w produkcji roślin monokultury z totalną eliminacją chwastów, owadów i szkodników wydaje wyrok na bioróżnorodność. Przemysłowe rolnictwo kosztem natury, a w konsekwencji kosztem człowieka, narusza naturalny ład i harmonię środowiska. Nasuwa się więc pytanie czy przemysłowe rolnictwo, które niesie ze sobą takie zagrożenia, na pewno jest zdrowym owocem postępu. Czy ma prawo do określeń w rodzaju: nowoczesne, innowacyjne, postępowe? Czy nauka, która ma udział w budowaniu tego rolnictwa, mająca także obowiązek chronić ziemię, człowieka i jego życie – nie powinna obiektywnie ocenić, jakie są konsekwencje tego modelu rolnictwa dla kondycji i przyszłości wszelkich form życia na Ziemi? Dzisiaj dla większości ludzi sprawą oczywistą staje się fakt, że nadmierna chemizacja produkcji rolnej, tylko pozornie przyczyniła się do jej rozwoju. Za chwilowy wzrost produkcji płacimy naruszeniem ekosystemów, wyjałowieniem gleby i żywnością, którą sami się zatruwamy. Powstaje więc pytanie o zasadniczym znaczeniu: Czy można wytwarzać zdrową żywność w sposób bezpieczny dla środowiska i opłacalny dla rolnika? Odpowiedź jest prosta: MOŻNA!”
Wojciech Sowiński
Gleba jak kołek w pomidorach
„Jeśli ktoś mnie pyta, czy glebom w Polsce grozi utrata naturalnej żyzności, odpowiadam, że to pytanie powinno być inaczej sformułowane. Należałoby zapytać: ile polskie gleby utraciły ze swej naturalnej żyzności.
Mam 70 lat, pochodzę ze wsi i całe moje życie zawodowe związane było i jest z rolnictwem głównie w bezpośredniej produkcji. Przez lata obserwowałem, jak na moich oczach rozwija się nowoczesne rolnictwo. W Technikum Ogrodniczym i na studiach rolniczych wpajano nam, że polskie rolnictwo jest zacofane, bo zużywa mało nawozów, mało wapna i mało środków ochrony roślin. Kiedy rozpocząłem pracę bezpośrednio w gospodarstwie rolnym „starałem się to zacofanie odrobić”. Zastałem glebę pulchną, łatwą do uprawy. Nawet po największych deszczach na polu nie stały kałuże. Powszechnie uprawiane rośliny były zdrowe. Jeżeli zdarzały się choroby to o małym natężeniu. Niewielkie, w stosunku do dzisiejszych, dawki nawozów dawały duże wzrosty plonów. Wapnowanie co cztery, pięć lat. Do tego dochodziły nowe wydajniejsze odmiany. I gdyby nie kaprysy pogody takie rolnictwo było „łatwe i przyjemne”.
Jednak w miarę upływu lat ten doskonały mechanizm zaczął się zacinać
i zgrzytać. Na uzyskanie tego samego plonu trzeba było stosować coraz więcej nawozów, trudniej było utrzymać rośliny w zdrowiu. Ilość koniecznych zabiegów przeciw chorobom i szkodnikom stale rosła, a co najgorsze gleba stawała się coraz bardziej zbita i trudna do uprawy, coraz mniej chłonęła wodę. Dawały o sobie znać problemy suszy i wymakania roślin, zwłaszcza ozimych. Technologia uzyskiwania zadowalających plonów stawała się bardziej skomplikowana i kosztowna. W tym nowoczesnym, chemicznym rolnictwie, gleba traktowana jest jako zbiór związków chemicznych. Ciągle nam wydaje się, że możemy dowolnie kształtować ten zbiór, dla osiągnięcia maksymalnych korzyści. Ale w pewnym momencie okazało się, że tych korzyści po prostu nie ma.”
Mirosław Serafinowicz
Prawie jak cud
„Kiedy usłyszałem o pożytecznych mikroorganizmach postanowiłem sam sprawdzić ich działanie. Na moich 42 ha uprawiam cebulę, ziemniaki, kapustę, fasolę i buraka czerwonego. Nic bardziej nie mogłoby mnie przekonać do probiotechnologii niż moje własne doświadczenie. Na polu, gdzie dotąd nic nie chciało rosnąć posadziłem kapustę. Na połowie uprawy zastosowałem ProBio Emy i z tej części w efekcie zebrałem 99% plonu i to bardzo dobrej jakości. Część upraw bez ProBio Emów musiałem zaorać, bo nie było co zbierać. Ten eksperyment przekonał mnie do zastosowania kompozycji dobroczynnych mikroorganizmów we wszystkich pozostałych uprawach. Lepsze jakościowo i ilościowo plony, ograniczenie kosztów i kolosalna poprawa kultury gleby – tak najkrócej mogę podsumować moją dotychczasową „współpracę” z mikroorganizmami. Ale to, co stało się poprzedniego roku nazywam wręcz cudem.”
Sylwia Pająk, Sebastian Podstawka
Historia chmielem i emami płynąca…
Opowieść o rodzinie Podstawków
„Dla kolejnego pokolenia rodziny Podstawków ziemia, którą uprawiają jest czymś znacznie więcej niż tylko źródłem dochodu.
– My jesteśmy już trzecim w tej rodzinie pokoleniem chmielarzy – wyjaśnia Sebastian. – W tym miejscu plantacje zakładał nasz tata. Sukcesywnie gospodarstwo było powiększane, rodziły się kolejne dzieci, domowników przybywało. Siostra Sylwia pobudowała się w bezpośrednim sąsiedztwie. Druga siostra – Edyta kończy budowę własnego domu na miejscu starej plantacji chmielu. Moja rodzina zajmuje piętro domu, a na parterze mieszkają rodzice.
Dla dorastającego wśród chmielowych szyszek Sebastiana było rzeczą naturalną, że to także będzie jego zawodowa przyszłość.
– Kiedy podejmowałem decyzję o kontynuacji chmielarstwa, nie bez znaczenia był fakt, że w tamtym czasie te uprawy dawały pewne dochody pozwalające utrzymać rodzinę, którą właśnie zakładałem. W tym czasie było już na czym gospodarować, ponieważ tata sukcesywnie dokupował ziemi i zakładał kolejne plantacje. W efekcie w latach 90. uprawialiśmy już 10 hektarów chmielu. Staliśmy się wtedy jedną z największych indywidualnych plantacji w kraju. Niestety rolnictwo jest branżą bardzo niepewną, narażoną na wzloty i upadki. W branży chmielarskiej nastąpił kryzys. Część rolników zaczęła wręcz odchodzić od uprawy chmielu. Bardzo poważnie zastanawialiśmy się nad tym „co dalej?” Od chmielarstwa nie można jednak odejść na chwilę, a poniesione wcześniej inwestycje na zakładanie plantacji czy sprzęt były bardzo duże.
Uznaliśmy zatem, że pomimo gorszej koniunktury pozostaniemy przy chmielu. I tak jest do dzisiaj. Postanowiliśmy jednak zmodyfikować sposób prowadzenia upraw – zmniejszyliśmy areał o połowę i przeszliśmy w całości na produkcję ekologiczną. Przestawienie się z produkcji konwencjonalnej na ekologiczną nie dzieje się automatycznie. Wymaga to nie tylko uporządkowania spraw formalnych, ale przede wszystkim rezygnacji z wielu stosowanych dotąd metod i środków – np. chemicznych nawozów czy środków ochrony roślin. W poszukiwaniu alternatywy natrafiliśmy na probiotyki.”




